Artykuł z zeszłego roku. Temat nadal aktualny
Sezon ogórkowy w pełni. Jak co roku najważniejsze w tym sezonie są:
prawa mniejszości, które dziwnym zrządzeniem losu stały się
większością. Ups, przepraszam jednak jest nowy temat, a raczej stary
odgrzany kotlet, który raz na jakiś czas pojawia się w opinii publicznej
- in vitro, aborcja i cała ta szopka w okół tego grajdołka.
Do
in vitro nic osobiście i personalnie nie mam. Do aborcji. Cóż, temat
złożony. Aborcja na życzenie - nie, z przyczyn medycznych (poważnych)
lub w wyniku gwałtu - tak.
Niedawno Polskę obiegła
informacja o prof. Chazanie, który nie chciał przerwać ciąży w wyniku,
której urodziło się dziecko ze zdeformowaną czaszką,
bezmózgowiem,wodogłowiem i całą masą innych wad rozwojowych. Dziecko nie
przeżyło zbyt długo po urodzeniu. Nie będę się rozpisywać, bo temat
jest wszystkim dobrze znany. Pojawili się zarówno przeciwnicy jak i
zwolennicy postępowania lekarza i jak zwykle w takich przypadkach jedni
na drugich zaczęli pluć jadem smolistym.
Mnie martwi
coś innego. Gdzie się zaczyna w tym wszystkim eugenika? Czym są te
przyczyny medyczne? Dziecko z wodogłowiem, bez polowy czaszki - tak, to
są jakieś podstawy. Ale, właśnie zawsze jest jakieś ale. Przy okazji
tego całego szumu znalazłam w necie artykuł o parze której urodziło się
dziecko z wadą anencefalia. Wyglądali na szczęśliwą parę, dziecko - jak
to dziecko bawiące się, rozrabiające. Dożyło dwóch lat. Zapewne rodzicom
było ciężko żyć ze świadomością, że ich pociecha nie pobędzie na tym
łez padole zbyt długo. Każdy dzień to zapewne walka o to aby tą bytność
przedłużyć. Jednocześnie starali się żyć normalnie.
Pytanie
- kto ma decydować o przerwaniu ciąży. Lekarz czy kobieta? Jak kobieta
to czy sama czy z mężem/ ojcem dziecka? Czy to, ze dziecko po urodzeniu
będzie cierpieć należy je zabić? Każde dziecko będzie cierpieć i każde
kiedyś umrze. Każde, bez wyjątku. Czy jeżeli się dowiemy podczas badań
prenatalnych, że nasz maluch urodzi się z jedną nóżką krótszą albo bez
rączki, to czy jest to wskazanie medyczne do usunięcia? Wszak bardzo
dużo ludzi żyje bez jednej kończyny lub nawet dwóch i jakoś sobie w
życiu radzą. A co z powikłaniami okołoporodowymi? Przecież podczas
samego porodu też może pójść coś nie tak - np niedotlenienie, zakażenie
itd. Czy aby zmniejszyć ryzyko należałoby przerwać ciąże? A skoro
przerywać, to może od razu się wykastrować - 100% gwarancja, ze żadna
niespodzianka nas nie spotka.
Nie mnie oceniać kto
powinien decydować, to już kwestia indywidualna. Jedno wiem, każdej
kobiecie, ojcu, rodzinie w takich momentach jest potrzebne wsparcie
psychologa.
I tak na koniec jeszcze w temacie aborcji.
Wiele osób uważa, że to kobieta ma prawo decydować co się z jej ciałem
dzieje i jakoby dziecko w niej należało do niej, więc może je w każdej
chwili usunąć (na szczęście polskie prawo, jeszcze, zabrania takiej
wolnej amerykanki). Błąd - dziecko nie należy do niej. Owszem przez te 9
miesięcy jest pasożytem ale jest odrębną jednostką. idąc tym tropem to
dziecko będzie pasożytem przez następne 18 lat albo i dłużej. Różnica
polega na umiejscowieniu (wewnątrz żywiciela i na zewnątrz). Skoro przez
te 9 miesięcy matka może dokonać aborcji to czemu nie może zrobić tego
później?
A no tak, to się nazywa morderstwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz